Z dążeń

Ze wszystkich dążeń teraz
najbardziej odczuwam
to do prostoty

Do prostoty we wszystkim:
w słowach, pragnieniach, relacjach

Kiedyś wołałbym: „chcę być mistrzem życia!
mierzyć toporną materię powszedniości
umysłem świeżym i sercem szlachetnym!”

Teraz chcę:
        być prosty.
        jak gładka powierzchnia lustra.
Rzym, 2015

Niewypowiedziane

To, co Niewypowiedziane
unosi się w powietrzu
będąc pół kroku za nami
jest tym, ku czemu zdążamy

czai się za rogiem
ku któremu niewidzialnym sznurkiem
ciągnie nas podmuch intuicji
by zniknąć
gdy już tam będziemy

delikatnie, z godnością
usuwa się w cień
gdy zagrozi pokusa oczywistości
płoszy się słowem
choć żyje dzięki niemu
przechodzi to w prawo, to w lewo
z „tak” w „nie”, z cienia w światło
z mowy w milczenie, z radości w smutek
tak płynnie, że nikt nie wie jak

jedno jest pewne
nie da się go przywołać, wywróżyć
zaklęciem jest czekanie
przygotowana gotowość
wysprzątana przestrzeń
przez ogołocone z pokus spełnienia
pragnienie

pragnienie –
tam jest radość, tam jest
miłość
tam Niewypowiedziane
dochodzi do głosu

02.04.2014
Rzym, koło Panteonu, gdzie zaczepiali mnie żebracy

Zielonych drzew szpikulce

Uchylam spod rzeczy rąbki tajemnicy
spoglądam w obezwładniający bezkres, który się tam otwiera
codziennie w lustrze widzę swą błazeńską twarz
i powtarzam:
czyż nie było lepszych?

Chwytam co się dzieje w ręce jak piasek
który od razu wiadomo, że przecieknie między palcami
bezwiednie spadając w otchłań za czym już nie nadąży wzrok
choćby i bardzo chciał

Biorę i chwytam… pozornie
nic się nie stanie, co zaplanowane
nie przetoczą się bataliony zdarzeń
żaden kapral nie będzie nawoływał na wzgórzach
a jego głos nie ugrzęźnie w bezdennej studni czasu

A jednak…
Jak na złość…
są te zielonych drzew szpikulce – niesamowite
niby wiotkie, a mocne; niepozorne a ożywiają nagle potężne
i bujne, coraz bujniejsze, na pewno bardziej niż czerń bezkresów
różnobarwnie zielone, mieniące się w skaczących promieniach wiosny
soczyste, powiewne i lekkie, unoszące
(tak bardzo Zieleń zespoliła się z Paschą w tym roku)
nie mogę się im nadziwić

Tak długo jak będą, tak długo i my będziemy
w liściu różnobarwnej zieleni zaklęci

I przez to wiem
że nie mam początku ani końca,
złocista poświata jest we mnie, przenika na zewnątrz i nie ma granic

A pastę gotuję przez 10 minut tylko
dokładnie tyle ile jest napisane na opakowaniu
na pewno nie krócej
a w tych 10 minutach jest
wieczność,
głębia,
wszystko

Poznań – Żegrze, kwiecień – maj 2022

Kwiecień Roku Pańskiego 2020 na całym Bożym świecie

Ilość słów możliwych do wypowiedzenia
jest jak zawsze ograniczona
a jednak teraz
to ograniczenie wydaje się być jak kajdany

Ilość podręcznych mądrości
dostępnych ad hoc
jest raczej stała
a jednak teraz
nie można się oprzeć wrażeniu
że wokół jest dziwnie głucho, cicho, płowo

od kiedy niewidzialny i podstępny
pył
wypłowił place, ulice i skwery
nie da się już na nich słyszeć:
szeptów partyzantów
przemów buntowników
mądrości mędrców
i nawoływań proroków

a ich samych też prawie nie ma
jest tyko Mistyk – jak zawsze
w duszy każdego z nas
który powtarza za Janem od Krzyża
te słowa, co zawsze:

aby poznać to, co nieznane, musisz iść przez to, co nieznane
aby doświadczyć czego nie doświadczyłeś, musisz iść tak, jak nie doświadczyłeś
aby posiąść czego nie miałeś, musisz iść przez to, czego nigdy nie miałeś
aby pojąć czego nie pojmujesz, musisz iść przez to, czego nie pojmujesz
aby stać się kim nigdy nie byłeś, musisz iść tą drogą, na której nigdy nie byłeś

aby poznać Wszystko, nie chciej poznawać czegoś w niczym
aby dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym
aby być wszystkim, nie chciej być czymś w niczym

Gdy zatrzymujesz się nad czymś, przestajesz dążyć do wszystkiego.
Aby dojść całkowicie do wszystkiego,
musisz zaprzeć się siebie całkowicie we wszystkim

pisane w Rzymie

Bezpowrotna

Gdy udam się wreszcie w podróż
wiem, że będzie to podróż bezpowrotna
jest nieistotne, że będzie też pewnie:
długa, niebezpieczna czy monotonna
ważne tylko, że bezpowrotna

będę się pławił wtedy w bogactwie
ograniczonych możliwości
i cieszył horyzontem
jakby zawsze tym samym

i będę szedł
parł wciąż do przodu
krokiem równym, miarowym
spokojnym
a wszelki bezruch
czy wzburzenie widoczne na zewnątrz
będą tylko pozorami

będę też całował stopy
przybysza, który do mnie zawita
nakrywał stół
przygotowywał posłanie
jakby zawsze od nowa

Ty będziesz moim gościem
w chłodne wieczory witanym

East Kilbride, Szkocja, 25.08.2019

Podnóżek

Już nie muszę ganiać na krańce świata
by po raz kolejny się dowiedzieć
że biało-czarny cień odwiecznej walki
wszędzie rozciąga się równomiernie

Nie muszę już widzieć tego
czego nie mogę w pełni zrozumieć
przez szacunek dla tych wszystkich miejsc i ludzi
lepiej rozpłynąć się w słuchaniu i w myślach moich
(„wzdęte fale morza”, „kręgi gwiezdne”
ileż racji miał święty Augustyn)

Po cóż miałbym podróżować zresztą?
Ja już mam cały świat u stóp.
Opalenicę, mój Heimat
którego panem staram się być niepodzielnym

i wszystkie inne miejsce
w których przydarzyłem się później
które znaczą dla mnie tyle
ile tylko ja sam mogę wymedytować

i widzę, i odkrywam jak coraz bardziej
jestem Twoim Dzieckiem, Panie
i skaczę na Twych kolanach
i bawię się przy podnóżku
którym jest świat cały

Tak,
bo ja cały świat mam u stóp…

…Twoich, Panie.

Rzym, 28.03.2019

ISTNIENIE!

w pewnym momencie
zrozumiałem, że
jedynie TY tak naprawdę jest
a wszystko inne
tylko wraz z nim

jak na przykład:
kubek – dany od ciebie
whisky – piliśmy ją razem
miejsca – w których coś przeżyliśmy
osiągnięcia – bo były zrobione dla kogoś

klęczę w głuchym ciemnym kościele
sam
i nie mogę się nasycić
moim szczęściem
że ja JESTEM
coraz bardziej JESTEM!

Rzym, 23.01.2019

To, co widać i to, czego nie widać (contro „L’infinito” di Leopardi)

Małe, nieopierzone pączki liści
jakie życie jest piękne

Siedząc w moim pokoju
widzę przez okno tylko listki
i szczyty gałęzi
w bezbrzeżnej, nieskończonej zieleni

Nie widzę niczego więcej
Mogę się tylko domyślać
istnienia jakiegoś pnia w dole
korzenia w glebie

ale…
może ich nie ma
może nie istnieją w ogóle
może nie ma tej struktury nośnej
a zieleń samoistnie
zatacza się wkoło
i wiruje wokół

I nie pytając nikogo o zdanie
splata warkocze zdarzeń

I dlatego
uśmiech chłopca
odbity w kałuży
w której się taplał przez godzinę
nie potrzebuje wyjaśnień

Nie pytam też
skąd ta dobroć w Twoich oczach
dla mnie
biorę ją tylko w dłonie jak
błyszczącą monetę
i podrzucam w górę
w wir zieleni koron drzew

Wszystko inne przyjdzie potem
albo i nie

Przecież
nawet jeśli ktoś niezbyt rozsądny
doszukiwałby się tego co
miałoby być w dole
i gdyby rzeczywiście coś tam było
to i tak
wiotkość i słabość liści
będą zawsze bardziej powabne
niż twardość pnia
i siła korzenia

Ale póki co…
… nie istnieją

(jednak mówmy to szeptem…
by nie zburzyć grobowego spokoju…
siwych, posępnych głów od wielkich rzeczy…)

… nie istnieją!

a zieleń sama z siebie
tańczy w obłokach
a ja wraz z nią



4 czerwca 2017, mój pokój w Konarzewie

Czas

Czas przyspieszył ostatnio
bardzo

Mam 33 lata
i już nie biegam z radości jak oszalały
po udzielonym rozgrzeszeniu
ani nie roztaczam wizji podboju świata
albo osiągnięcia mistrzostwa w czymś tam
i tylko te alkohole mi smakują
i te słowa mnie poruszają
które były poddane długiej
maturacji

Kiedyś
z wygody (czy jak się mówiło – z braku czasu)
na seans filmowy wybrałbym
pierwszy lepszy multipleks
żeby spędzić czas z kumplami

Teraz
nie mogę porzucić tęsknoty
za małym kameralnym kinem
z wieloma plakatami na ścianach
i kawiarnią obok z książkami-rekwizytami
w której można siedzieć potem długo
i gadać
z przyjacielem

Nie mam dużo czasu
ale już nie latam
nie biegam
nie skaczę
potrzebuję tylko cichego ukrycia
by móc właściwie przecedzić czas

jak mówił psalmista:
Panie, moje serce nie jest już wyniosłe
i nie wznoszę w pysze mego wzroku
nie gonię za tym, co jest wielkie
ani za tym, co przewyższa moje siły
Uspokoiłem, wyciszyłem moją duszę
tak jak dziecko w ramionach swej matki

Czas przyspieszył ostatnio
bardzo
i zostawił mi to co Najważniejsze
w tym jednym wielkim Teraz

Rzym, 03.01.2019

Tyś

Pośród kłębowiska oczu
i uszu
tyś jedna miała oblicze

Nie przesadzam
Tyś jedną z tych postaci
które gdy zamykają oczy
z ich powiek spływają
ławice obrazów

ja je niemal widzę
wyraźnie, mocno
jak rysy twojej twarzy

Nie będzie
dane nam się poznać
i nie sądzę
że to źle

Wiem już, że
nasycenie
to jedno jedyne prawdziwe
jest możliwe
tylko w tej samotności
w której jest Bóg
i w tych relacjach
w których jest Bóg

Jednak wiem też, że
gdy cię spotkam kiedyś
przypadkiem
warkocze twoich opowieści
od razu
splotą się z moimi

Zatem to spotkanie
jest rozstaniem
ale to nie ma znaczenia:
jakie to piękne
że ty będziesz istnieć
ty musisz po prostu istnieć
i być dumna
z tej jednej
jedynej
rzeczy
że jesteś

Rzym, 31.12.2018