Mimo prób ponawianych i uporczywych,
nie mogę się opędzić
od pytań szczególnego rodzaju,
które zdają się tworzyć zupełnie osobną kategorie,
a które nachodzą człowieka nie wiadomo skąd
i nie wiadomo zupełnie dlaczego.
Nie biorą się z pragnień,
a jeśli już to tylko z pragnień ukrytych głęboko przed nami samymi.
Nie rodzą się z potrzeb,
a jeśli już to tylko z takich, które targają nami potajemnie.
Jak rozumieć ich nawroty regularne,
umykające wszelkiej znanej klasyfikacji?
Czy przychodzą wraz z aniołami, czy z diabłami?
a może z jednymi i drugimi?
czy są dyskomfortem jakiejś tajemnicy,
przeczuwanej, a odpychanej i niepożądanej?
aż wreszcie…
nie wiem i naprawdę nie wiem
czemu oczy twe zielone
i dobroć w nich złocona
rzucają blask właśnie na mnie
bo wtedy
wszystko inne znika nagle
i zupełnie nic już nie wiem
Rzym ok. 2014
