Skrzydło

Wczoraj u mego
prawego boku
wyrosło mi skrzydło.

Bardzo ładne skrzydło
i do tego duże.
Z pięknymi, białymi jak śnieg
piórami. Wspaniałe
i szlachetne.
Takiego skrzydła jeszcze
nie widział świat.

Ale dlaczego Bóg
dał je akurat mnie?
Czyżby moje życie było
aż tak doskonałe?
Być może moje czyny
były czystą realizacją
Jego woli?
Być może jestem wzorem
dla innych?

Ale gdzie ja teraz
dostanę ubrania na takie
skrzydło? Przecież
będę wyglądał nieciekawie
z jednym tylko skrzydłem.

A już wiem! Bóg już
teraz stawia mnie na
równi ze świętymi.
A tam ze świętymi… Na równi
z aniołami. Już niedługo
dostanę drugie skrzydło.

Ależ wspaniale. Już niedługo
opuszczę ziemski świat,
niewolę ciała
i zamieszkam w niebie obok
aniołów, takich samych ja.
Lecz najlepiej będzie jak
spytam o to samego Boga.

– Boże, Ojcze mój
proszę Cię powiedz po co
zesłałeś mi to skrzydło?
Czy jest ono zalążkiem
nieba, do którego
mam trafić?
Czy zasiądę obok aniołów?
Proszę Cię, Boże, odpowiedz.

– Zaprawdę, zaprawdę
powiadam ci…
dałem ci to skrzydło po to
abyś jednym jego ruchem
mógł łatwo i przyjemnie
podrapać się za uchem.

Grudzień 2002, Opalenica, pierwszy wiersz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *